Home » Blog

001. bez przewodnika też można

Written By: M on listopad 1, 2012 No Comment

001. bez przewodnika też można

Przykład zagubienia edukacyjnego: Mnich-Mistrz Zeń-Bzdeń przeznaczył (nie-potrzebnie) *20 lat na ćwiczenia poskramiające wybuchające emocje i dopieszczające duchowy aspekt rozwoju. Policz do 10, głęboko oddychaj, pomódl się, wypij herbatki z uduchowionych (nie-narkotycznych) ziół, napisz list w odpowiedzi na własne uczucia i zarzuty oraz przełóż kartki 12 tomów metod świadomej kontroli emocji. Dalej dodaj Lamy (jak z liczenia owieczek na noc).

Część głęboko zakorzenionychi chwilowo uspokojonych emocji (niezgodnych z działaniami wedle przemyśleń) wychodziła po nastu latach w postaci nerwowych skórczy, wypadających włosów, problemów skórnych (zaczerwienionych plam) albo nieodpowiednich wiązanek słownych. I Freudo’pochodny lekarz bawił się w odgrzebywanie pierwotnego problemu albo sprzedaży leków senno-pacyfikacyjnych.

A jednak okazało się, że żył sobie Toltek (pradziadek plemienia Majów) co załatwiał temat w pierwszą minutę programem umysłowym 4 słów: „Wolne Emocje- Świadoma Reakcja”. Czyli nie ma próby kontrolowania emocji. Jakie emocje pojawiają się – takie są. Toltek tylko świadomie wybierał co zrobić dalej.

20 lat mnicha w 1 minutę. Dużo piany i owijania ażeby nic nie było w stanie zachwiać szklanki spokoju do poziomu choler(ycz)nej furii ADHD.

Obecnie jeszcze ludzie pro-inteligentni rozwinęli kilka pomysłów i doszli do wniosku, że warto mieć kilka pożytecznych programów myślowych dla polepszania samopoczucia. Ponieważ to myśli wpływają na uczucia i działania oraz tym samym na wyniki. Na przykład O. kupił od P. wzgórze pełne węży. Pierwszy właściciel widział zagrożenie dla życia i brak miejsca do wypasu zwierząt. Drugi zadał sobie pytanie ‚jak może to wykorzystać?’. To ten drugi zbił fortunę na fabryce skór (oraz zbiórki trucizny w celach badań medycznych tudzież regularnej odsprzedaży jednostkom badawczym).

Inny przykład zmiany ‚pozytywnego myślenia’: Za każdem razem jak Boris się potknął myślał „to znaczy wszechświat wyraźnie daje znaki i sygnały o (nie)miłości do mnie’. Tak chodził z miną jakby zjadł 3-cytryny przed chwilą. Po przeczytaniu pewnej książki, budził się z myślą „co mogę zrobić aby dzień dzisiejszy stał się najpiękniejszym dniem w moim życiu?”.

Zmiana kilku myśli wywołała całą kaskadę innych zmian. Głównie w kontaktach i codziennych rytuałach.

Tyle że w wyborze (budowie własnych) programów myślowych można się zakręcić na długie lata. jest gdzie się rozkręcić na lata nawet z mapą (pirackich skarbów).

Jak wyliczał pewien polski ksiądz (na którego kiedyś napadł szatan): ateizm, ajkido, ammulety,

astrologia, aura, akupresura, akupunktura, antropo-zofia, antypedagogika, aromoterapia, buddyści, bioenergioterapia, (~60 biblii katolickich i masa poza-katolicko-chreścijańskich,) koran, księgi innych religii /kultów /sekt /magii i czarów, pokemonów, kieszonkowych potworów; czarny kolor piekła; chodzenie po ogniu (*przypis: szybkie chodzenie po gorących węglach to czynność czysto fizyczna. Tak jak kropla wody skacze na rozgrzanej patelni zamiast wyparować, tak i stopy człeka – „pocą się” i nie dają poparzeń. No chyba że człek postoi w jednym miejscu dłużej); demoniczne gry komputerowe, emo-kultura, fatalizm, feng-szuj, gwiezdne wojny, hirmoancja, horoskopy, huna, hipnoza, homeopatia, (Japońskie święto penisa,) jasnowidztwo, joga, kuna, kabała, keromancja, (muzyka która nie odpowiada rodzicom,) medycyna chińska i tybetańska, mistycyzm, magia, mediuminizm, medytacja transcendentalna, numerologia, uzdrowienia okultystyczne, okultyzm, oksfordy diabelskie, parapsychologia, podprogowy przekaz, podróże poza ciałem (świadome-śnienie), pozytywne myślenie, Programowanie Neuro-Lingwistyczne, prekognicja, psychologia transcendentalna i transpersonalna, płatne szkoły, pozytywne myślenie, rezonans magnetyczny, runy, sekciarze wszelakich maści, kontrola umysłu wg Silvy, spirytyzm, synchronizacja półkul mózgu, super-nauczanie, soulwork (pracy z duszą), szamanizm, (spychologia,) Świadomy sen, taj-czi, tarot, tantra, telekinezja, terapia Gestalt (itp.), ufologia, (logiczne i racjonalne) wróżki statystyczne, wróżbici, czarodzieje, wszelakie energie kosmosu /czakr, wachadełko woodoo, wróżeniu z fusów i reszta wróżbiarstwa, wywoływanie duchów, wschodnie sztuki walki, życie po życiu (reinkarnacja),

(żel, żelatyna i żelki)…

Obudziłem się w sobotę i stwierdziłem, że Świat jest zdecydowanie bardziej skomplikowany niż to co wydawało mi się 15 lat temu. Jest gdzie się zagubić. I w naukach też można się zagłębić do poziomu opętania.

Pzy czym duchowość jest tylko jednym z rdzeni osobowości i systemów. Do tego często są potrzebne strategie i czasami ostre wdrożenia. Patrz na chińczyków, którzy żądzą w górach udochowionych tybetańczyków bliżej poziomu gwałtu (ślepych i niewinnych) sił pokojowych. (Albo ekonomicznie żądzą zjednoczonymi stanami USA, zadłużonymi na ponad 33% w Chinach.)

Sztuki walki przegrały przed bronią palną, broń palna padła przed teorią (z nadzieniem emocji), teoria przed pięścią. No i ta tyrania administracji. Ta z kolei rdzewieje od łapówek i malwersacji (tudzież odprowadzania kasy na zewnątrz bliżej własnego korytka).

 

Na szczęście w mojej okolicy było kilka różnych mistrzy „Wierz mi – nie ufaj nikomu”. Dlatego po wstępnym porównianiu, swoją życiową drogę przechodziłem sam. Sam wyznaczałem kierunki albo sam przyjmowałem nażucone pomysły. No może czasem w towarzystwie. Ale kojarzę duety, a nawet kwartety, co wybór kierunku i miasta pozostawiali demokratycznej większości. No bo papużki-nierozłączki bez siebie nie mogą. Ni- ni. Takie ptaszki. Albo lokalny lider przemyśleń zainstalował sposób myślenia.

Jednak. Wybierałem. Decydowałem. Doświadczyłem skutków braku podjęcia decyzji (na czas). I każdemu polecam.

Tylko pytanie – czy jeśli obok jest maszyna czasu konwertująca czyjeś lata w dni i sekundy innej osoby, to czy warto kolekcjonować wszystkie „smaczki” i „potknięcia” własnej podróży? Czy warto skupić się na tych najlepszych porcjach? Czy warto czytać?

Hm.. Nie. A skąd. Lepiej zignorować Cacy info. Dam radę sam i to lepiej. (Setki tysięcy osób przede mną obchodziło się bez przewodnika – poradnika.) Poczytam porywający, niczym asfalt, regulamin studiów. Albo instrukcję SS (sukcesu studiów) w 12 krokach. Albo jeszcze zrezygnuję. Rozrywka? Tak. W labiryncie informacji Pod wodospadem spamu znajdę same ciekawostki. Obejżę taśmę 30 sekundowych wiadomości (Iksiński w ciąży, Ala ma nowego kota, Trzecia fala Kaczej grypy w Polsce, Nie-przeciętne zdjęcie tego-dnia, …). Wyprawa po wiedzę już się nie liczy tak bardzo (jak kiedyś). Po co obciążać świadomość pewnymi przygodami, skoro można mieć (nie)swoje i niepewne?

Czytasz dalej.

Hm… Gratuluję decyzji! Dziś będę twoim przewodnikiem.

Tags:

Digg this!Add to del.icio.us!Stumble this!Add to Techorati!Share on Facebook!Seed Newsvine!Reddit!

Leave a Reply:

XHTML: You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*