Home » Blog

Klasa

Written By: M on listopad 2, 2012 No Comment

Klasa

Ola – dostała olśnienia pewnej krótkiej i głębokiej nocy. Od tej pory znała już swój precyzyjny kierunek (jednego zawodu).

Karol – wylistował powtarzające się fragmenty w ofertach pracy i wybrał kierunek zawierający te kawałki, które mu odpowiadały najbardziej.

Nad wyborem kierunku Paweł spędził z pół roku, jak nie więcej. Pier – rok.

Nieuchronnie zbliżał się czas kiedy kończył poziom szkoły średniej. Albo „Game Over” albo „Next lvl”.

Stryj prowadził firemkę budowlaną i miał ofertę pracy. Był pewien jednego – chciał więcej aniżeli od razu praca po szkole średniej. Miał Ambicje (związane z uczelnią wyższą). Nie był pewien tylko szczegółów.

Tak stwierdził, że sprawa poważna – wybiera się w długą drogę na kilka lat. Jak tu wybrać kierunek? No stwierdził, że przynajmniej do południa pomyśli (nad Jak). Anuż nie będzie bolało. Wybierać przez kilka minut i żucić monetą – bez sensu, bo straci kilka lat jak pójdzie nie tą drogę. Rozpatrzyć wszystkie warianty i wybierać kilka lat – też bez sensu, bo rozpatrzenie „wszystkich wariantów- to nierealnie dużo czasu” no i może jedną drogę przejść oraz zastanawiać się w międzyczasie. Wybierać bardzo konkretny kierunek – bez sensu, bo „najbardziej poszukiwani fachowcy są z zawodów, które 5 lat temu nie istniały.” Czyli najpierw wybór ogólnego kierunku, a później zawężanie specjalizacji Od ogółu do szczegółu.

Przed Startem – wylistował umiejętności (Obecnych i tych które chciał mieć). Wyszła kartka. Zrobił z niej piramidę najważniejszych.

Przystanek zero – rodzina, znajomi, nauczyciele, wszyscy eksperci i doradzają jak przeżyć życie.

 

P: Bajki i opinii ‚obserwatorów’ bez ukończonych studiów oraz expertów z obserwacji lekko i prawie nieomylnie dających przepowiedni posłucham… W końcu lepsza plotka niż nic, a najlepsza autopsja. Na opowieści dziadka o studiowaniu w Petersburgu przed wojną patrzę z dużym przymrużeniem (oka, nerki i) ręki, bo dawno nie-aktualne a ‚tu i teraz są inne realia’. W skrócie -„nie wierzę”.

Garsia: otrzymałam gwarancje wróżki że zawód prawnik się sprawdzi. I że za 10 lat przyjdę do niej i dam dużą kasę za dzisiejszą podpowiedź.

P: Pogratulował wizyty u fachowej specjalistki (od potocznej psychologii). Prawnik ..tak samo jak wszystkie klasyczne zawody – typu specjalista, np. „chirurg”. Zrobił experyment – wyciął horoskop za zeszły tydzień i zarysowałem nazwę znaku – trzy czwarte idealnie pasowało do mnie. Od tej pory patrzę z dużym przymróżeniem stopy na horoskopy. Oj nie każda wróżka jest dobra, ale twoja – na pewno.

Przystanek Pierwszy – doradzca zawodowy /biuro/ agencja doradztwa rozwoju / psycholog / coach. Pytania i odpowiedzi. Na szczęście bez pytań z czym się panu kojarzy dana plama. Na szczęście przy komputerze (podłączonym do internetu). Test wyboru ~70 pytań (opartych na badaniach większych i mniejszych preferencji co do czynności powiązanych i zmapowanych z ~900 zawodami*) i gotowa lista predyspozycji. (*przypis: test bardziej znany jako „MAPP”.) Dalej konfrontacja z obecnymi umiejętnościami (coś z paczek testów  na inwenteryzację osobowości / wylistowania mocnych i słabych stron, predyspozycji, potencjalnych ryzyk i ograniczeń badanej osoby, …itd itp*; oraz testy  skierowane na analizę i potencjalną optymalizację stylu funkcjonowania w otoczeniu**).(*przypis: testy kojażone z „Hogan Assessment Systems”; **przypis: możliwie że testy „Insights Discovery Extended DISC”). Czas do obiadu zleciał błyskawicznie. Bonus –rozmowa psychologa z mamuśką. Z testu wyszło, że P ma ambicje (predyspozycji) do bycia światowego poziomu makro-ekonomistą. Prośba do mamy – ‘przytemperować’ ambicje aby nie bolał upadek i przygotować do zawodu taksówkarza.

Mama:

Maniak komputerowy z nikłymi zdolnościami w grupie (czytaj ang. – „geek without user friendly interface”). Jak ci to powiedzieć, Z predyspozycji – zawodnik sumo, z marzeń – balet-mistrz. Govard Gardner wyróżnił 8 typów IQ (lingwistyczny, przestrzenny, logiko-matematyczny, naturalno-przyrodniczy, muzykalny, międzyosobowe socjo, intro-osobowy (pojąć siebie), fizyczny) a ty stawiasz na jeden, i to ten w którym nie jesteś najmocniejszy?

P:

Dla mnie to znaczy tyle, że będę skazany na ciut większy wysiłek dla mojej nagrody. W skrajnym wypadku będzie to ‚show’ skrzyżowania baletu i sumo. Ale to moje życie i moje decyzje. Wybieram rybę ze wszystkimi ościami wewnątrz.

[i tak słowny ‚ping-pong’ przez 3 miesiące. Kolejne 2 miesiące słuchanie ‚zdartej płyty’ (stałych tekstów). Aż wreszcie (częściowa) akceptacja. Pogodzenie się i tylko okazjonalne próby nastawiania na (nie)właściwą drogę. ]

Koleżeńska Kasia bardzo wieżyła w medytacje i przez weekend odpowiedziała na 100 swoich pytań. Główne pytania: w czym jestem dobra, co lubię, gdzie i jak widzę siebie za 10 lat. Póżniej 100 prac w których chętnie bym się znalazła i filtrowanie do 1 najlepszej. A wystarczyło ją rozruszać hasłem powtarzanym niczym mantra /modlitwa ‚aby trafić na 1 genialną ideę trzeba mieć dużo więcej przeciętnych, dobrych i fatalnych‚. Z fizyki potocznej ‚puszczone ciało w ruch – puszcza się dalej’. Wyobraźnia też. Ostateczny zastosowała filtr ‚kierunków’ po badaniu ‚najlepszy, najgorszy i najprzeciętniejszy dzień’ za 5lat.

Drugim krokiem – przegląd kierunków. Od ogółu do szczegółu. Z Makro-ekonomisty P najpierw znalazł najbardziej zbliżony ideału program kieruneku – Ekonomia. Poszedł na uczelnię by zagadać studentów 2-3 roku. Konfrontacja. I zmienił zdanie – zdecydowanie brakowało mu informatyki, więc szukał dalej. Kalibrował poszukiwania aż znalazł „sumo w balecie” – najbardziej ekonomiczny z informatycznych i najbardziej informatyczny z ekonomicznych kierunków. Znalazł ‚Informatykę i Ekonometrię’ i zobaczył program. O ile „Informatyka” coś mówiła, o tyle ‚ekonometrię’ zrozumiał dopiero na drugim roku studiów.

Kumpel Igor wybrał (nie kierunek a) uczelnię gdzie co semestr dobierał klocki-przedmioty na następny semestr. Także nie wiedział co z niego wyrośnie, ale dostawał orgazmów na samą myśl o możliwości kształtowania siebie ‚na bieżąco’.

Trzecim – wybór utopijno-idealnej uczelni. Wizyty na jarmarkach-targach edukacyjnych[1]. Studiowanie (sponsorowanych) rankingów[2] uczelni z późniejszym przeglądem kierunku. Wykreślanie z listy potencjalnych uczelni wszystkich które naginali i łamali (a zatem mają szansę powtórzyć wyczyn) Kartę Praw Studenta (z 2012 roku). Zwiedzanie potencjalnych plansz w ramach akcji Drzwi Otwarte [męczelni] Uczelni. Każda ma swoje wady i zalety. I to zależy też w jakim sezonie. Jedni chwalą inni gnoją. Artykuły sponsorowane i przeglądy wybitnych absolwentów. Okazało się że mocna uczelnia może mieć słaby poziom na jednym kierunku, a słaba uczelnia – może trzymać się i rozwijać konkretny kierunek i być w nim mocniejsza od innych. (I brak ubezpieczenia od trafienia na nie-naj-mocniejszą 5letnią falę.)

Uczeń Jody:

To że istnieje na świecie najwspanialsza studnia (wiedzy), nie oznacza że reszta studni ma być zamknięta.

Czy chciałbyś całe życie jeść w tej samej restauracji to samo danie? Czytać tą samą książkę? Słuchać tej samej płyty? Oglądać ten sam zestaw filmów? solić tylko cukrem?

czy jest jedna jedynie słuszna metoda słuchania, mówienia, prowadzenia rozmów, życia, wynajdywania …?  tylko jedna?

To że jest gdzieś najsmaczniejsza przyprawa, nie oznacza, że reszta ma zniknąć z menu.

I tak przegląd kadry nauczycielskiej kierunku i wypowiedzi studentów pozbawił większych wątpliwości. P przejżał na forum gdzie lądują absolwenci po 3 latach i dumnie wypiął pierś ‚jakby już skończył te studia’. Uczelnia P była w pierwszej dziesiątce w czołowych rankingach, a katedra – od kilku lat ciągnęła do przodu całą uczelnię. Profesorowie byli rozpoznawani poza Polską i to zaważyło.

Czwarty – dostanie się na studia. Dostarczenie zestawu zdjęć i formularzy[3] oraz uiszczenia opłat prowizyjnych.

Przygotowania się dostania na studia trwały cały czas. Konkretne kierunkowe przedmioty ubóstwiał i szlifował. Całą resztę przedmiotów ignorował jako nie potrzebny i śmierdzący nadbagarz. Nauczycielka z (umiarkowanie nie-uczonej) gramatyki dawała tytuł ‚Down stulecia’ (, z informatyki – ‚lokalny geniusz’).

Do wstępnych egzaminów Paweł miał zestaw pytań z lat ubiegłych. Ćwiczył robienie ich na czas i jakoś się dostał do wymarzonej uczelni. W (i po) 2010 ludzie dostawali się na podstawie matury. Starsza kadra czasami patrzyła na młodszy rocznik tak, jak-by ominęło ich ważne ćwiczenie. Cóż, podobno Einsten nie zdał (wstępnego) egzaminu na uczelnię w Zurychu.

Tylko tak ludzie uczelni częściowo stracili bastion decyzyjności ‚kogo przyjąć’. Zato ‚sesja’ pozwalała przefiltrować balast studencki. (Gdzie-niegdzie niż demograficzny i mała liczba studentów na kierunku motywowały kadrę do przeprowadzenia dodatkowych zajęć dokształcających, aby nie zamykać kierunku.)

Program „Matura to Bzdura” postulował przywrócić examiny wstępne zamiast zdawania matury. Na uczelniach wcześniej istniał marginalny precedens (kupowania) ‚poza-examinacyjnych prób rezerwacji miejsc‚. Potocznie ten program brzmiał ‚zrobię co będę mógł’. Rodzic przynosił kopertę do nauczyciela z nie-formalnym podaniem finansowym; Examinator ogłaszał ‚zrobię co będę mógł’ i nie robił nic. Jak dzidzia zdała i dostała się to nauczyciel wołał „ja pomogłem”, a jak nie – to „była komisja kontrolna i nic nie mogłem zrobić, ale może następnym razem”.

Piąte – latem studiowanie książek pod przyszły kierunek. Niestety bez forum i rozmowy ze studentami, 70% materiałów spoza zakresu. O te 30% było lżej (na studiach, w trakcie zabiegu po wiedzę).

[następny fragment]
Inne sposoby

[1] W marcu 2011, w Pałacu Kultury, przedstawicieli 140 uczelni wyższych hipnotyzowało potencjalnych studentów.

[2] W czołówce rankingów uczelni na całym świecie, wśród pierwszych 300 – jest brak Polskich uczelni. Spekulacje mówią że zaważyły ilość i jakość badań & publikaci naukowych. za rok 2010/2011. za http://www.topuniversities.com/

[3] coraz częściej formularzy wypełnia się on line. Ortodoksyjne podejście nakazuje wykonać pielgrzymkę, odstać w kolejce i podziękować przyjmującym papiery za ich czas poświęcony na potencjalnych studentów.

Tags:

Digg this!Add to del.icio.us!Stumble this!Add to Techorati!Share on Facebook!Seed Newsvine!Reddit!

Leave a Reply:

XHTML: You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*